Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień

Ja mam dwadzieścia lat! Ty masz dwadzieścia lat! Przed nami siódme niebo!/

Dwudziestolatkom zawsze w pas się kłania świat, cały świat! – śpiewał w 1964 roku Maciej Kossowski, solista Czerwono-czarnych. Od tego czasu sporo się zmieniło, swoje dwudzieste urodziny i symboliczne wejście w dorosłość mają już za sobą przedstawiciele pokolenia Baby boomers (urodzeni w latach 46-64), pokolenie X (ur. w latach 67-79) i pokolenie Y (ur. w latach 80-95). Zgodnie z alfabetem czas na Zetki, czyli współczesne pokolenie młodych dwudziestoletnich!

Przyszliśmy na świat zaraz przed wielką niewiadomą, przed początkiem drugiego tysiąclecia, kiedy to wszystkie komputery, nieprzygotowane na demoniczną liczbę 2000 miały ,,zwariować’’. Ludzie spodziewali się najgorszego – elektronicznego krachu, załamania systemów bankowych, być może samego końca świata. Tymczasem stało się coś znacznie gorszego, nadeszło pokolenie Z. Brzmi jak z horroru prawda? Jeszcze straszniejszym jest fakt, że nieubłaganie się starzejemy, o czym świadczą wydarzenia, które przecież miały miejsce wieki temu…

Już dwadzieścia lat temu Victoria wypowiedziała sakramentalne ,,tak’’ Davidowi Beckhamovi, a Monika Lewinsky dosadnie powiedziała ,,nie’’ Billowi Clintonowi. Od dwudziestu lat Europejczycy mają w swoich kieszeniach walutę euro, w telefonach komórkowych działa Bluetooth, a w polskich komputerach można zainstalować komunikator Gadu-Gadu.

Urodziliśmy się pod koniec kluczowego dla rozwoju ludzkości wieku dwudziestego. Nigdy wcześniej zmiany kulturowo-obyczajowe nie zachodziły w tak szybkim tempie. Glob przetrwał dwie wielkie wojny (pierwszy raz określane mianem światowych), komunizm, politykę Stanów Zjednoczonych, eksplorację kosmosu, demokrację i wynalezienie Internetu. To naprawdę wiele w perspektywie tych ośmiu tysięcy lat, kiedy to nasz gatunek jest piśmienny i zdolny do przekazywania wiedzy. Może te dwudzieste urodziny naszej ery niosą za sobą większe znaczenie?

W numerologii liczba 20 oznacza przebudzenie, zobaczenie świata takim jaki jest w rzeczywistości. Jest symbolem otwarcia się na wiedzę i doświadczenie. Jest to liczba, która zmienia nasze życie na lepsze, a przy tym nagradza nasz trud. Z drugiej strony zgodnie z symboliką biblijną liczba 20 to niedoskonałość, niepełność, połowiczne ukształtowanie. Synteza tych dwóch definicji niesie za sobą pewną sprzeczność, którą moim zdaniem łatwo przełożyć na rzeczywistość. Dwudziestolatek – niby dorosły, wyedukowany, stara się usamodzielnić i znaleźć własną drogę, jednocześnie mając świadomość swojej nieporadności – popełnia banalne błędy, by w trudnej sytuacji zwrócić się o pomoc, do zatroskanego rodzica. I to nie jest żaden wstyd. Chociaż zdaje się, że większość społeczeństwa już sobie wyrobiła zdanie na ten temat.

Jak przystało na przedstawiciela pokolenia Z, pierwszym odruchem w zgłębieniu wiedzy na jakikolwiek temat jest sięgnięcie do zasobów Internetu. Wpisując w wyszukiwarkę hasło pokolenie dwudziestolatków, przecieram oczy ze zdumienia i zastanawiam się, czy z nami jest aż tak źle? Odnajduję następujące wyniki: ,,Dwudziestolatkowie najbardziej leniwym pokoleniem w historii’’, ,,Złamane pokolenie dwudziestolatków, nie wiedzą co chcą robić’’, ,,Obecne pokolenie młodzieży to stracona generacja’’, ,,Młodzi to zajebiści egoiści’’, ,,Pokolenie wiecznego niezdecydowania’’ itp. Stukam palcami w klawiaturę i staram się odseparować od powyższych stereotypów – ,,nie to na pewno nie o mnie, ja mam już prawie dwadzieścia jeden na karku’’. Przewijam stronę jeszcze raz i myślę – ,,może to stare artykuły i dotyczą tego wcześniejszego pokolenia’’. W dacie publikacji przeważa jednak rok 2018, więc artykuły są dość świeże. Zaciskam pięści, biorę głęboki oddech – wchodzę!

,,Pokolenie Z jest najbardziej roszczeniową i niezdecydowaną grupą społeczną w historii, a ich podejście do kwestii zawodowych pozostawia wiele do życzenia’’. Za chwilę czytam coś zupełnie innego. ,,Oni odpuścili wyścig szczurów. Nie studiują też na dwóch kierunkach. Brak zapłaty za staż nie jest dla nich problemem, bo praktyki w ogóle ich nie interesują. Pragną zmian, ale nie wiedzą, kim są i czego potrzebują. – To złamane pokolenie.’’ Zaraz, zaraz przecież w poprzednich artykułach spotkałam się ze stwierdzeniem, że jesteśmy bardzo zainteresowani różnego rodzaju działalnością, ale za dużo wymagamy od pracodawców, czemu zdania są tak podzielone?

,,Zety są pokoleniem czasów dobrobytu. Dorastali w świecie nowoczesnych technologii, mają więc bardzo wysoką zdolność funkcjonowania w wirtualnym świecie. Są bardzo otwarci, mają nawet po kilka tysięcy znajomych na Facebooku, nie tylko z Europy, ale i Brazylii, Indii i Chin.’’ Niesamowite, aż tyle o nas wiedzą?

Zdaniem kolejnego pseudosocjologa, nie chcemy żadnych zmian, jest nam za dobrze, za wygodnie, jedyne czego potrzebujemy to ,,jedzenia z Uber Eats’’ i dostępu do Internetu. ,,To również pokolenie egoistów – jedynaków. Przyszli na świat w czasach prosperity. – Ich rodzice byli zajęci pracą i karierą, często decydowali się tylko na jedno dziecko, które rozpieszczane miało wszystko podane na tacy. Cała uwaga rodziców skupiała się tylko na nich’’. Ciekawe, mam trzy siostry, to aby na pewno o mnie?

Zdań na nasz temat są setki, bardzo różnych, ale jedno jest pewne, wszystkie są negatywne. Czym tak bardzo zraziliśmy do siebie starsze pokolenia? Przecież to oni nas wychowali… Ale dość tych niepopartych faktami artykułów. Czas zajrzeć na ,,poważne strony’’. Wikipedio?

,,Zdaniem naukowców jesteśmy pokoleniem Z, post millenialsami, pokoleniem internetowym. Nazywają nas również generacją multitasking, cichym pokoleniem, generacją @, Generation V, Generation C.’’ W głowie mi się miesza od tych nazw…

Jeśli do końca nie wiecie kim jesteście, jakie są wasze mocne a jakie słabe strony to spokojnie możecie posiłkować się zbiorem naszych ,,typowych cech’’ w Internecie – tak, jest coś takiego. Cechy charakterystyczne współczesnych dwudziestolatków to: wielkie plany na przyszłość, przedsiębiorczość, czerpanie wiedzy z Internetu, nieznajomość świata bez technologii. O są nawet przewidywania – w końcu życia zmienimy pracę nawet 17 razy, najlepiej odnajdziemy się w branży biotechnologii, IT, projektowaniu gier i stron WWW, w pracy będziemy mieć wielkie problemy z kontaktem bezpośrednim, a wszystko przez nasze wysokie wymagania i niezdolność do komunikowania swoich przemyśleń, jesteśmy nielojalni i późno się usamodzielniamy.

Trochę smutne, prawda?

A jeśli nie odnajdujesz siebie w żadnym z tych scenariuszy, pozostaje ci tylko… nie przejmować się. Ten specyficzny styl generalizowania i szufladkowania pokoleń narodził się w Stanach Zjednoczonych. Pierwotnie miał on za zadanie ułatwić przygotowywanie profili potencjalnych konsumentów. Poszerzono zakres owych statystyk i zaczęto posługiwać się nimi także w psychologii, socjologii i ekonomii, gdzie podziały generacyjne i uogólnione opisy często służą do wyjaśnienia trudnej sytuacji w kraju. Za ich pomocą rządzący łatwo umywają ręce od problemu bezrobocia, w końcu to krnąbrna młodzież sama jest sobie winna.

Przywiązywanie wagi do stereotypów odziera nas z wyjątkowości. Nie jesteśmy jednolitą masą. Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju, więc postawmy na rozsądny indywidualizm i wchodząc w dorosłość udowodnijmy, że dalecy jesteśmy od powyższych spekulacji. Przypomnijcie sobie naszego wieszcza i jego umiłowanie do młodości; Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga; Łam, czego rozum nie złamie/ Młodości! orla twych lotów potęga/ Jako piorun twoje ramię. Do boju dwudziestoletni, zawalczmy o naszą przyszłość dla nas i dla Adasia!

Monika Miłosz

Tekst powstał w ramach zajęć z retoryki w komunikowaniu publicznym na specjalizacji “Filologia dla mediów” (polonistyka UW).